Po stronie Ojca
Draco Malfoy siedział w pięknej komnacie o czerwonych ścianach na których wisiały portrety sławnych czarodziejów w złotych ramach. Cały pokój był skąpany w złocie i czerwieni. Czerwone było też wielkie łoże z baldachimem na którym pod złotą narzutą leżała dziewczyna. Draco wstał z kanapy i przyklęknął przy łóżku. Dziewczyna poruszyła się. Na jej czole zaperlił się zimny pot. Zerwała się z krzykiem.
- Spokojnie ! – zawołał, siadając obok dziewczyny, która teraz oddychała gwałtownie, trzymając się za serce.
- K-kim ty jesteś ? – wrzasnęła, odsuwając się na drugi koniec łóżka. Draco podniósł brwi, i już miał coś powiedzieć, ale zmienił zdanie.
- Draco Malfoy.
- I ja cię znam ? No i co to za miejsce ???
- Nie pamiętasz ? – Draco zdziwił się jeszcze bardziej. Ale z drugiej strony… Amnezja Jane Riddle mogła mu być bardzo na rękę… (ja wiem, że ona znowu ma amnezje, ale wybaczcie =))
- Jane, kochanie, to ja ! Draco ! – powiedział, przybliżając się. Dziewczyna spojrzała na niego podejrzliwie.
- Kocham cię ?
- Oczywiście, że tak ! Ja i twój ojciec bardzo się o ciebie martwiliśmy…
- A dlaczego tylko ojciec ??? I dlaczego niczego nie pamiętam ?
- Kochana, z biegiem czasu wszystko sobie przypomnisz… - przesunął dłonią po jej policzku. Jane spojrzała w bok zawstydzona. Nadal nie miała pewności czy blondyn mówi prawdę. Poczuła jego rękę na podbródku. Po chwili ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Draco zaczął zdejmować jej krótką białą sukienkę. Jane nie miała pojęcia czy dobrze robi, ale skoro ten Draco powiedział, że są parą…
***
Złote promienie wschodzącego słońca przedzierały się przez wielkie okno i zasłony, migocząc w kryształowym żyrandolu. Postacie na portretach zaczęły się budzić i odwiedzać nawzajem. Blondyn leżący na wielkim łożu przeciągnął się leniwie w łóżku i spojrzał na spokojną twarz Jane. W końcu była cała jego, pomyślał z satysfakcją. Nie dość, że zdobył ukochaną dziewczynę, to jeszcze odbił ją Potterowi… Pogłaskał ją delikatnie po włosach. Dopiero teraz, w słońcu zauważył, że mają butelkowozielony odcień. Nie przejął się tym jednak i przyciągnął śpiącą dziewczynę bliżej siebie. Usłyszał stłumione mruknięcie. Jane obudziła się.
- Dzień dobry – powiedziała z nieśmiałym uśmiechem. Draco odwzajemnił uśmiech (ale bez tej nieśmiałości) i pocałował ją. Dziewczyna oświadczyła, że musi wziąć prysznic, więc blondyn pokazał jej pomieszczenie, po czym znów ułożył się na łóżku. Usłyszał wodę. Wsłuchał się w szum i już po chwili zasnął. Gdy się obudził, pokój był pusty a z łazienki dochodziły dziwne odgłosy. Ostrożnie podszedł do drzwi i uchylił je. Zobaczył ubraną już Jane pochylająca się nad toaletą.
- Jane, co się stało ? – zapytał.
- N-nic… - wysapała i pochyliła głowę. Draco wyszedł pomału. Nie mógł pomóc jej w pozbyciu się mdłości, ale co je spowodowało ? Z zamyślenia wyrwała go Jane, wychodząc z łazienki. Jej twarz była nienaturalnie blada.
- Jestem głodna – oznajmiła stojąc na środku pokoju ze zniecierpliwioną miną.
- Jasne – rzucił krótko – Twój ojciec ucieszy się, że jesteś już przytomna… - wyszli komnaty i ruszyli w dół krętymi kamiennymi schodami. Doszli do ogromnej sali w której były dwa długie stoły przy których siedziało mnóstwo osób w czarnych szatach. Wszyscy byli zajęci grzebaniem w talerzach z jedzeniem.
- Panie… - zaczął Malfoy, ale nie dokończył, widząc sunącą ku nim wysoką postać z twarzą skrytą pod czarnym kapturem.
- Jane… - postać zdjęła kaptur. Spod materiału wyłoniła się biała, gadzia twarz z czerwonymi oczami.
- Jesteś…? – Jane zająknęła się. Voldemort rzucił krótkie spojrzenie Malfoyowi
- …Twoim ojcem ! – dokończył. Chwycił ją i przytulił mocno do siebie. Pozostali zaczęli klaskać. Wreszcie Voldemort wypuścił ją z uścisku a Śmierciożercy znów zaczęli jeść.
- Chodź, na pewno jesteś głodna. – oznajmił Draco i zaprowadził ją do jednego ze stołów. Jane usiadła pomiędzy Malfoyem a swoim ojcem. W połowie jedzenia znów złapały ją mdłości, i musiała jak najszybciej iść do łazienki. Kiedy wybiegła, Czarny Pan zwrócił się do Dracona.
- Co odpowiada za jej stan ?
- Nie mam pojęcia panie…
- Taak ? A czy zapomniałeś już, że mogę czytać w twoich myślach ? Kto ci pozwolił tak traktować moją córkę ??? – ręka Lorda zacisnęła się na szyi chłopaka.
- Ja… - wyszeptał, bo na głośniejsze mówienie nie miał powietrza. Otwierał i zamykał usta.
- Spałeś z nią, wykorzystując to, że nic nie pamięta…? – zapytał lodowato. Draco nie mógł odpowiedzieć, więc tylko kiwnął głową – A jesteś świadomy, że najprawdopodobniej zaszła z tobą w ciąże…? – takiej opcji Malfoy nie rozważył, a przecież powinna mu się pierwsza nasunąć na myśl… Pokręcił głową przecząco. Uścisk na jego szyi przybrał na sile – No cóż, na pewno jesteś lepszy dla Jane niż ten cholerny Potter, bo pochodzisz z rodu czystej krwi, i twoi krewni zawsze byli po mojej stronie… No i ta amnezja… Może się bardzo przydać. Jeszcze sobie na ten temat porozmawiamy… - puścił Dracona, który zaczął dosłownie wsysać w siebie powietrze, jednocześnie rozcierając posiniaczoną szyję. W tej samej chwili do sali weszła Jane, wciąż trzymając się za brzuch z niewyraźną miną. Podeszła do Dracona, pocałowała go w policzek, i wznowiła opróżnianie swojego talerza. Blondyn spojrzał z przestrachem na Voldemorta, ale on był zajęty martwieniem się o córkę. Mimo bólu, który został po chwycie Lorda, Malfoy uśmiechnął się lekko. Nie dostał zaklęciem, a to był dobry znak. Mógł mieć duże szanse, że Jane będzie jego…
***
Jane Riddle wracała właśnie z łazienki po kolejnej fali mdłości. Bała się, że mogła zajść w ciąże. Właściwie to na pewno wpadła, sądząc z tego, że cały czas biegała do toalety a jej brzuch powiększył się. Nie mogła być to ciąża z tej nocy, było to po prostu pewne, ale Draco mówił, że byli parą, więc może to efekt innej wspólnej nocy ? Miała mętlik w głowie. Cały czas słyszała jakiś cichy, natarczywy głosik głęboko w głowie, który mówił „Jak mogłaś oddać się Malfoyowi ??? Przecież twoją jedyną miłością jest ktoś inny !!!”, ale na nieszczęście Jane głosik był za cichy na poród, aby dziewczyna zwróciła na niego swoją uwagę. Najdziwniejsze było jednak to, co sobie przypomniała. A pamiętała tylko to, że ma władzę nad żywiołami, i wiedziała jak się nimi posługiwać. Nie wiedziała kto ją tego nauczył, ani tym bardziej kiedy. Po prostu potrafiła. Postanowiła sobie, że jak zje już śniadanie, zapyta się o to ojca. A z innej strony, dlaczego twarz jej ojca była taka… dziwna ? A może to normalne…? Nic z tego nie rozumiała. No i
antykoncepcja hormonalna co to za ludzie w czarnych szatach ?
- Będą musieli mi wszystko wyjaśnić… - mruknęła pod nosem i weszła do sali. Pocałowała „ukochanego” i zaczęła jeść śniadanie. Od razu naskoczył na nią Voldemort, pytając jak się czuje, i czy nie chce odpocząć. Chciała go zbyć, mówiąc, że już jej lepiej, ale odniosło to odwrotny skutek. Gdy Jane skończyła, oznajmiła, że idzie się przespać i pomaszerowała schodami z powrotem do wielkiego złoto-czerwonego pokoju. Nagle zatrzymała się gwałtownie i zaczęła nasłuchiwać. Zdawało jej się, że słyszała jakieś szepty, ale szybko porzuciła tą myśl i pobiegła do pokoju.
***
Gdy Jane uwolniła się od natrętnych pytań, Czarny Pan zwrócił się do Malfoya.
- Chodź, chcę ci coś pokazać – dziwnie spokojnym i opanowanym głosem. Chłopak poszedł za Czarnym Panem, myśląc, że mu się upiekło. Zeszli do lochów. Stanęli przy jednej z wielu cel.
- Wiesz kto tam jest ? – zapytał Lord, a jego głos był zimniejszy od lodu. Chłopak pokręcił głową przecząco – Powiem ci. Znajduje się tam zarówno twój jak i mój największy wróg. Na razie jest nieprzytomny, ale gdy się już obudzi, nie możemy dopuścić, żeby zobaczył się z Jane… - nagle Malfoy złapał się za głowę obiema rękami i upadł na kolana krzycząc przeraźliwie.
- Widzę, że panna Patil mści się za to, że wykorzystałeś jej przyjaciółkę. – mimo okropnego bólu, Draco wykrzywił usta w niedowierzającym wyrazie – Torturowałem ją i wyssałem z jej ciała duszę za pomocą pewnego eliksiru. Teraz błąka się po tym zamku i od czasu do czasu wdziera się komuś do głowy. Właśnie czujesz rezultaty takich wizyt. Boli ? – zapytał z kpiną w głosie i zaniósł się lodowatym śmiechem w którym nie było wesołości. Malfoy skręcał się na posadzce u stóp Lorda – Zauważyłeś pewnie, że mnie panna Parvati nie atakuje, prawda ? A jest tak dlatego, że to ja wyssałem z niej duszę, więc nie może mi nic zrobić. A ja dodatkowo mogę jej rozkazywać. Chyba starczy, co ? – ból natychmiast ustał – Uznałem, że skoro jesteś przyszłym ojcem mojego wnuka, to należy ci się coś. No i spróbuj tylko sprawić jej przykrość. Jeśli ona wyleje przez ciebie chociaż jedną łzę, to Parvati wprowadzi się do twojej głowy na stałe. Sam więc rozumiesz… - rzucił i wyszedł z lochów. Malfoy zaklął pod nosem. Wyszarpnął różdżkę i warknął
- Crucio ! – celując w wiszące bezwładnie ciało Pottera. Ku jego zdziwieniu zaklęcie odbiło się i pomknęło z powrotem do niego. Draco z całej siły uderzył głową w ścianę i stracił przytomność.
- Ach, zapomniałem powiedzieć, że tylko mnie wolno torturować Pottera… - Voldemort zachichotał zimno i odszedł.
***
Była noc. Stała na środku polanki. Przed nią majaczyła klęcząca postać.
„Czarna Róża ma wiadomość…”
„Jaką?”
„Gdy nadejdzie czas i przypomnisz sobie zapomniane, szukaj u nekromantów… Oni pomogą ci znaleźć…”
„Co pomogą mi znaleźć ?” Czarna Róża podniosła głowę. Jane ujrzała jarzące się na czerwono ślepia. Stworzenie wyciągnęło w jej stronę łapę porośniętą gęstym futrem, zawyło przenikliwie i rzuciło się w stronę Jane…
- Jane ! Jane ! – krzyczał ktoś z całej siły. Dziewczyna uniosła ociężałe powieki. Jej oczom ukazała się blada dziewczyna na oko w jej wieku. Jej twarz okalały srebrne loki – Wstawaj leniuchu !
- Cholera jasna, kim jesteś ??? – zawołała poirytowana dziewczyna, zrywając się z łóżka. Srebrnowłosa uniosła brwi, a potem powoli je opuściła.
- Aaa… Pamiętam. Pan Riddle coś wspominał, że wszystko pozapominałaś. Jestem Rita, twoja najlepsza przyjaciółka ! – dziewczyna machała szybko rzęsami i mówiła z szybkością karabinu maszynowego, żywo gestykulując. Jane odsunęła się na bezpieczną odległość, żeby nie dostać przypadkiem po głowie. – No więc skoro nie pamiętasz, to gratuluje ! W końcu będę ciocią !
- Ciocią ? – zapytała Jane nieprzytomnie.
- No przecież jesteś w ciąży ! – zawołała rozradowana.
- Chwilkę… SKĄD O TYM WIESZ ???
- No… - zapał Rity osłabł nieco – Draco mówił, że ciągle masz mdłości, no i… - znów zrobiła się trochę za żywa – masz większy brzuch ! Kochana, ale się cieszę ! No, ubieraj się i schodź na kolację. Przespałaś obiad i pewnie jesteś głodna… - nie skończyła, bo Jane pobiegła do toalety z wiadomych przyczyn. Gdy tylko dziewczyna zniknęła z pola widzenia, srebrnowłosa wygięła usta w cynicznym uśmieszku. Poprawiła loki i z gracją wyszła z pokoju. Gdy tylko zamknęła drzwi, ogarnął ją przeraźliwy ból. Osunęła się po ścianie, nie mogąc krzyczeć, bo zabrakło jej powietrza. Ostatkiem sił wychrypiała
- Patil ty głupia idiotko zostaw mnie w spokoju, albo powiem Czarnemu Panu, że znowu mnie gnębisz ! – ból ustał natychmiast. Rita wstała i z furią zaczęła schodzić po krętych stopniach.
***
Od tego zdarzenia minęło siedem miesięcy. Od trzech miesięcy Jane była pełnoletnia, a od miesiąca była panią Jane Riddle-Malfoy. Voldemort, Draco i Rita wciąż wpajali Jane różnego rodzaju kłamstwa o jej przyjaciołach i nastawiali ją przeciwko mugolom. Dziewczyna ślepo wierzyła, że Potter to gnojek który ją wykorzystał, a Draco kocha ją ponad życie. Rita udawała jej roztrzepaną najlepszą przyjaciółkę, a Czarny Pan starał się aby Jane miała wszystko czego zapragnie. Potter nadal wisiał w lochach, co jakiś czas dostając jedzenie i wodę, żeby nie umarł w łańcuchach, bo Voldemort miał co do niego plany. Jane za miesiąc miała urodzić. Rita uczyła Jane ciemnych mocy żywiołów mówiąc „Kiedy osiągniesz pełnie mocy, będziemy mogli pozbyć się tych przeklętych mugoli, którzy niszczą nasz świat !”. Jane nie mogłaby ćwiczyć w ósmym miesiącu, więc uzdrowiciel, który badał rozwój ciąży wynalazł pewne zaklęcie, które zmniejszyło brzuch dziewczyny do normalnych rozmiarów, ale przy tym nie naraziło zdrowia nienarodzonego jeszcze dziecka. Podczas jednej z lekcji żywiołów, na której Jane, mówiąc „Mirt Wiaan” próbowała zamienić przedmioty w powietrze (co się dobrze sprawdzało w eliminowaniu wrogów, ponieważ jak już coś zamieniła, to nie dało się tego odwrócić). Właśnie wtedy gdy zaczęło jej się udawać, do sali wszedł Draco. Pocałował Jane w czoło i przywitał się z Ritą.
- Twój ojciec ma coś dla ciebie. – powiedział – Chodźcie za mną. – zaprowadził dziewczyny do lochów. Czekał tam na nie Lord Voldemort.
- Witaj córeczko. – Jane skinęła głową w milczeniu – Widzisz, dam ci teraz okazję zemszczenia się za bezkarne wykorzystanie cię. W tej celi znajduje się Harry Potter. Idź i wykończ go. – Jane bez słowa wyciągnęła różdżkę i weszła do celi z zaciętą miną. Stał tam Potter, który też miał różdżkę w ręku, ale nie wglądał jakby miał zamiar jej użyć.
- Hermiona ??? – zawołał na widok dziewczyny.
- Nie mam pojęcia do kogo mówisz Potter. – oznajmiła Jane lodowatym głosem. Harry otworzył szerzej oczy.
- Co ci się stało ? To ja, Harry ! Kochanie, co oni ci zrobili ???
- Kochanie ? – Jane zniżyła głos do szeptu, który mroził szpik w kościach – Wykorzystałeś mnie, i masz czelność tak do mnie mówić ? – jej dłonie zacisnęły się w pięści. Uniosła różdżkę i chciała go rozbroić, ale on zrobił to szybciej.
- Porozmawiajmy ! – w jego głosie dało się słychać nutkę paniki. Dziewczyna przybliżyła się o parę kroków.
- Nie porozmawiamy Potter. Bez różdżki też sobie poradzę. Mirt Wiaan ! – wrzasnęła, a Potter zniknął.
***********************************
Mam nadzieję, że się podoba, szkoda, że mało komentarzy, no ale cóż. Może tym razem będzie ich więcej :) ? Notka z dedykacją dla Miśki, która zagoniła mnie do pisania, chociaż nie bardzo mi się chciało :P Pozdro :*
Głosuj (0)
Marta 10/09/2006 09:13:50 [
Powrót]
Napisz co o tym sądzisz
http://kacha-1803.blog.onet.pl/ oglaszam konkurs :D o hp
kate 24/03/2007 21:15:02
| brak www IP: 217.98.55.70
hej! co tak długo nie piszesz notki? u mnie new
alex 29/09/2006 07:12:03
| brak www IP: 213.238.83.163
Szkoda... Wielka szkoda... Ale cóż trzeba żyć dalej. Rozumiem Cię, kiedyś też pisałam ,ale po prostu po jakimś czasie mi się znudziło, nie miałam czasu, ochoty i skasowałam bloga. Ale gdybyś zaczęła coś znów pisać to mnie zawiadom. Z wielką chęcią, sobie poczytam =). To czekam na tą ostatnią, rostrzygającą notkę. Buziole =*.
ema 28/09/2006 16:47:03
| brak www IP: 62.29.135.131
Tak więc... Nareszcie przeczytałam całe opowiadanie od początku do teraz i z niecierpliwoścą czekam na następną notkę, jeśli taka będzie. Bardzo mi się ta historia spodobała ,jest orginalna. Inna niż wszystkie... Lepsza. Zdecydowanie lepsza. Tylko nie kończ jeszcze. Dodaje Twojego bloga do linków i zapraszam na nową notkę na moim blogu tak-wyszlo.blog.onet.pl . Buziole =*.
ema 27/09/2006 22:55:55
| brak www IP: 62.29.135.131
u mnie nowa notka XD
4si4 27/09/2006 17:39:20
| brak www IP: 83.18.250.86
U mnie nowa nocia , looknij se .
Elizabet Riddle 26/09/2006 14:57:48
| brak www IP: 83.15.24.178
Dobra przeczytałam całą zajeło mi to troche bo łazic po tych archiwach i wogóle ....ale dobra do rzeczy opowiadanko hmmm Hermi nie przypomina takiej jak w ksiazce zadzierajacej nosa dziewczyny no postacie tak jakby zyskały nowe osobowosci ....uwazam ze hermionie za łatwo sie udaje co chwila ktos ja ratuje ! a przeciez to inteligentna dziewczyna powinna sobie sama poradzic i wogóle ten text jak ktos ja prosi o pomoc - jasne juz sie robi- ona sie nie boi o swoje zycie i wogóle ?? pomimo tych paru moich uwag opowiesc sama w sobie jest taka że brak mi słów........z niecierpliwościa czekam na nastepna czesc przerwałas w takim momencie trzeba ci przyznac umisz dobrze przerwac ;) To kiedy bedzie nastepna czesc?? bo ja juz warjuje !!!!!!!
SZehEreZadA 25/09/2006 15:46:07
| brak www IP: 85.128.108.1
u mnie nowa notka :)
Lilka 24/09/2006 21:21:26
| brak www IP: 212.76.37.164
Cześć. Masz fajnego bloga. Wpadnij do mnie: www.tajemnicza1990.blog.onet.pl i skomentuj, jak możesz. Pozdrawiam! =)
Tajemnicza1990 23/09/2006 18:14:36
| brak www IP: 82.139.50.236
u mnie nowa notka :)
4si4 23/09/2006 15:44:36
| brak www IP: 83.18.250.86
Podstrona:
*1* /
2 /
3 /
4
Lay by by
Lily only for Marta
Don't Copy!!!